15.10.2010

Wreszcie piątek... czas na chwilę relaksu...


Już późne piątkowe popołudnie...co ja mówię, już przecież wieczór. Rodzinka nakarmiona, obiady na weekend przygotowane, ciasto oczywiście upieczone, pies leniwie wyciągnął się pod oknem, papugi ucichły a mieszkańcy Tomaszowej Chaty mają czas tylko dla siebie... i oczywiście... na wieczorną herbatkę.
Na hasło "herbatka" słychać szybkie kroki przywódcy stada :), a po chwili widzę na schodach jego zadowoloną twarz. To jedyne hasło, na które mój mąż rzuca wszystko i w radosnym nastroju gna bez słowa protestu i chwili wahania :)  Reszta rodzinki też błyskawicznie stawia się w komplecie. Ciekawe zjawisko socjologiczne prawda?! W innych sytuacjach mogłabym wołać i wołać, aż do utraty głosu... i nic. A tymczasem proszę... jedno słowo potrafi skrzyknąć wszystkich... jak do pożaru :))
W trosce o zdrowie moich strun głosowych, małżonek kupił (jakiś czas temu) i zamontował w kuchni dzwon żeglarski. Przy wsparciu tego cuda, niczym kucharz pokładowy, zwołuję całą załogę Tomaszowej Chaty.
No tak, ja tu gadu-gadu a herbatka czeka.
Miłego wypoczynku życzę wszystkim :)



***  Dla porządku dodam tylko, że mam zgodę córci na umieszczenie powyższej fotki.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny, poświęcony czas i ciepłe słowo.
Tomaszowa :)