08.12.2010

* Aaaaa... miśki dwa *



Owe miśki to milusińscy moich dzieci od chyba trzynastu lat. Mini-pluszaki pojawiły się, gdy dzieciaki były bardzo małe.  To był prezent od babci. Wychodzą z szuflady co roku w okresie świątecznym i za każdym razem ich widok nas rozczula oraz budzi wspomnienia. Są małe i urocze. Każdy misiek zajmuje honorowe miejsce w pokoju dzieciaków i jest najważniejszym elementem dekoracji świątecznej. Wszystkim wtedy przypominają się zabawne sytuacje z wczesnego dzieciństwa. I tak np: córunię trzeba było długo namawiać, żeby odpakowała prezent - nie chciała psuć dekoracji. Czasami brakowało nam argumentów, aby ją przekonać.  Syn przeciwnie. Opakowanie darł na strzępy i po chwili tonął w skrawkach papierków :))) i zawsze musiał to być pociąg (pasja jego dzieciństwa). Albo...Za każdym razem z ciekawością oglądały żłobek u moich rodziców, który ma dokładnie tyle lat co ja, a więc duuuuuużo i który w niezmienionej formie pojawiał się obok choinki. Patrzyły jak na jakieś cudo nie z tej planety. Tato zrobił go sam (tzn stajenkę) zaraz po moich narodzinach, a piękne figurki zakupił w Księgarni św. Wojciecha. Tego roku ja go przejmuję w posiadanie i duma mnie rozpiera. Podobnych świątecznych wspomnień jest wiele i budzą miłe uczucia. W tym roku nie mogło być inaczej :)






6 komentarzy:

  1. czas świat to właśnie taki czas wspomnień i dobrze że takie mamy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny blog, piękny nastrój, piękne myśli
    pozwolę sobie zagościć na dłużej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. no tak...samo życie...
    moje misie z dzieciństwa gdzieś zagubiły
    mi się....
    od dwóch lat mam nowego, który tylko na święta miał honorowe miejsce mieć, ale zostało mu tak do dziś ;-)))
    Pozdrawiam całą piękną Chatkę ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie u Ciebie:-) Przyszłam z re-wizytą;-))
    Miśki super. Wywnioskowałam że też lubisz kolor czerwony;-) Dodatki do dekoracji. Czy mam rację??
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Droga Tomaszowa Żono, Szczęśliwa Kobieto :)
    Nie dalej, jak wczoraj właśnie miałam podobne dolegliwości - drętwienie palca wskazującego , psi pysk bezpardonowo wtykający swój nos w cudze sprawy (moje czyli) i do tego łzawienie oczu.
    Uparłam się bowiem, że przeczytam wszystko, co napisałaś i obejrzę każdziutkie zdjątko. Całe szczęście,że zaczęłaś niedawno. Z Magodą w zeszłym roku miałam tydzień z głowy :)
    A że prawdę powiadam, świadczy wczorajszy wpis u Iki, która trafiając akurat doskonale w moje gusta, zaciągnęła mnie do Was, i tu zostaję :)
    Nastroje Waszej Chaty i Twoje ich ciepłe opisy leżą mi jak ulał :) Bardzo mi miło będzie wzajemne odwiedziny sobie urządzać :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja ciągle mam mojego 22 letniego misia koalę, który jest ze mną od 3 miesiąca mojego życia i wędrujemy razem wszędzie, gdzie tylko ja się wybieram...
    Może on nie jest świąteczny, ale to mój najcenniejszy atrybut dzieciństwa...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny, poświęcony czas i ciepłe słowo.
Tomaszowa :)