02.03.2013

Doniesienia... z placu boju:)



Po przeszło dwóch tygodniach rezygnacji z mięsa, wędlin i wszelkich słodkości oraz spożywania zmniejszonych racji żywnościowych, donoszę o zaobserwowanych rezultatach.

Po pierwsze: z radością ogłaszam, że w minionym czasie migrena nie zatruwała mi życia. Jej brak bardzo mnie ucieszył.
Uwierzycie! Ponad dwa tygodnie bez bólu!!!! HURA!!!!!

Po drugie: po upływie tygodnia zrezygnowałam z pumpernikla bo mój żołądek tego nie tolerował. Cały czas czułam ciężar owego pieczywa i nie było to komfortowe uczucie. Przerzuciłam się na pieczywo chrupkie "Wasa" i "Sonko" i od razu poczułam różnicę.

Po trzecie: posiłki, które spożywałam często (co 2h), składały się z owoców (banany, kiwi, pomarańcze, jabłka) i warzyw na parze. W ciągu dnia piłam wodę, zieloną herbatę i kefir. Pozwoliłam sobie jedynie na małe szaleństwo czyli na poranny kubek czarnej herbaty earl grey, bez której nie potrafię funkcjonować.

Po czwarte: waga spadła o 1,5 kg - wiem, że to jedynie skutek ubytku nadmiaru wody z organizmu. Ogólnie czuję się lżejsza i pełna energii. Nie odczuwam głodu (z powodu mniejszych porcji i braku mięsa) i co ciekawe, nie mam ochoty na słodkie ani na potrawy mięsne. Codziennie przygotowuję "normalne" posiłki dla reszty rodziny i nie mam z tym problemów. Obawiałam się, że obiadowe zapachy złamią moją wolę walki, jestem typowym mięsożercą... ale nic takiego się nie stało. Jedyny problem stanowi dla mnie chleb a właściwie jego brak. Uwielbiam chleb, taki tradycyjny z chrupiącą skórką, posmarowany masłem... to była dla mnie prawdziwa pokusa... ale dałam radę:)

Po piąte: od dwóch tygodni o wiele lepiej sypiam - przedtem były z tym problemy. Teraz budzę się nawet przed budzikiem. Pozytywne zmiany w tej kwestii to również powody do radości.

Zamierzam kontynuować swoją walkę z migreną i przekonać się czy owa zmiana jest czymś trwałym. A od nowego tygodnia zwiększam (dużo bardziej) aktywność fizyczną, a raz w tygodniu robię sobie fiestę (szumnie powiedziane) czyli małe "słodkie conieco" w miłym towarzystwie.
Zobaczymy, co przyniosą kolejne dni... co się zmieni... :):)
PA! Słonecznego weekendu!
Wasza "wojowniczka" Tomaszowa:):):):)

26 komentarzy:

  1. Gratuluję!Ja poważnie zastanawiam się zmianą w żywieniu i brak mi motywacji:-((
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Olu i zachęcam nawet do niewielkich zmian, tak na powitanie wiosny:) Warto spróbować.

      pozdr

      Usuń
  2. Wynik wspaniały! trzymam kciuki za resztę!!pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo zadowolona z dotychczasowych efektów i tym samym zmotywowana na następne tygodnie, ale trzymanie kciuków na pewno się przyda. Dzięki Basiu:)

      Usuń
  3. Gratuluję i cieszę się z Tobą z powodu braku ataków migreny i jak widać dobrego samopoczucia.To prawda,że trudno odmówić sobie chrupiącego chleba z grubą warstewka masełka z tym tez mam problem.Powiedz jak to jest,że chleb nigdy się nie przeje.
    Trzymam dalej kciuki i przesyłam wiosenne pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie czułam takiej ulgi. Mam nadzieję, że dni z bólem w roli głównej odejdą w zapomnienie.
      Pozdrawiam słonecznie i radośnie:)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Też jestem uchachana:) I mam nadzieję, że tak pozostanie. Najbliższe tygodnie pokażą.

      pozdr

      Usuń
  5. Kochana,tak trzymać! Mięsa nie wcinam od 4 miesięcy,namówiona przez męża( 10 lat na warzywach).
    Rezultaty:
    -brak obrzęków ,które były bardzo uciążliwe
    -dni bez migreny
    -ogrom energii
    -10 kilo w dół
    Czuję się super!

    Magda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za Twój wpis:) To dla mnie dodatkowa motywacja i... radosna perspektywa.

      pozdr

      Usuń
  6. Super najwazniejsza silna wola i bardzo sie ciesze,ze dietka spowodowala brak bolu,to duzy sukces!
    Ja niestety tez jestem uzalezniona od herbatki i zycia sobie bez niej nie wyobrazam.Zycze duzo zdrowia sily i wszelkiej pieknosci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dzięki Twojej radzie ocet jabłkowy zagościł u nas na dobre. Dziękuję:)
      Miłej niedzieli, mam nadzieję, że Wasza też jest słoneczna.
      PA!

      Usuń
  7. Poza słodyczami odżywiam się totalnie zdrowo. Choć hołduję gorzkiej czekoladzie. Na diecie bezmięsnej tyję, bo prócz cebuli i czosnku (alergia) zjadam wszystko z apetytem.
    Obrzęki i migreny mijają z wiekiem, dieta w moim przypadku nie jest dietą tylko wyborem. W tym wypadku działają hormony.
    Jednak jak to mój mąż mówi (cytat z polskiej komedii)przecież nie pomoże, ale nie zaszkodzi.
    Wiara jest najważniejsza i czyni cuda.
    Najważniejsze, że podjęłaś walkę.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, wiara i nastawienie człowieka czynią cuda.
      Nigdy słodycze nie stanowiły problemu, wolę kotlet:) A jeśli czekolada to tylko gorzka. Mięso bardzo lubię i myślę, że z czasem, raz na jakiś czas, będę zjadać jakąś małą porcję.
      Przez lata słyszałam od lekarzy, że z wiekiem migrena minie. Czas nieubłaganie płynął(ten młody dawno już pożegnałam) a ból, jak wierny fan ciągle przy mnie. Liczę, że tym razem go pokonam.
      Dzięki za słowa otuchy i motywację:)
      pozdrawiam

      Usuń
  8. Kasiu,ja już dawno doszłam do tego, że dzisiejsza żywność nas zatruwa i źle wpływa na samopoczucie i zdrowie ;/ więc tym bardziej się cieszę że zdecydowałaś się z tym walczyć :) jak się spotkamy to mi więcej o tym opowiesz :)
    ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę powiedzieć, że źle się odżywiałam. Zawsze pamiętałam o umiarze, a nawet o właściwym łączeniu spożywanych produktów. To jednak nie przynosiło oczekiwanych rezultatów. Zobaczymy jak będzie teraz, jestem pozytywnie nastawiona:)
      Ika, dziękuję za ciepłe słowa.
      Do zobaczenia wkrótce! PA!

      Usuń
  9. Gratuluję pierwszych sukcesów! Oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, oby tak dalej! Muszę wytrwać, to mój Everest:)

      pozdr

      Usuń
  10. Samo dobro :) Podziwiam Twoją wytrwałość i gratuluję. Zyskałaś przede wszystkim lepsze samopoczucie, a o to przecież chodziło :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aneczko, oby Twoje słowa były prorocze:)
      Miłej niedzieli!

      Usuń
  11. Gratuluję, wspaniale!
    Serdecznie pozdrawiam i posyłam nutkę pierwszych promyczków słońca-Peninia ♥♥♥

    http://peniniaart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Peninia:)
      Ty u siebie jak zawsze inspirujesz... bardzo wiosennie i oczywiście niezwykle ciekawie. Gratuluję wywiadu, chętnie przeczytałam.

      pozdr

      Usuń
  12. To Ci musze napisać, że poza tym że jestes typowym mięsożercom jestes także wojownikiem!!! Gratuluję takiego sukcesu, poświęcenie jest tym większe, że jednak przygotowujesz posiłki dla reszty rodziny! Mnie ostatnio często głowa boli ale czytając na co Ty sie zdobyłas wprowadzając taka dietę, stwierdzam, że skoro ja sie nie zdecydowałam na tak drastyczne kroki to chyba jeszcze nie wiem co to ból głowy. Ja z rana tak samo musze zacząć dzień od earl grey:)
    buziaki*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję za Twoje ciepłe słowa:) To dla mnie zastrzyk dodatkowej, pozytywnej energii potrzebnej na następne tygodnie.
      Słonecznego tygodnia!

      Usuń
  13. Podziwim za wytrwałość..Najważniejsze,że widzisz różnicę i efekty,,.....
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Efekty motywują mnie do dalszych zmagań.

      pozdr

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny, poświęcony czas i ciepłe słowo.
Tomaszowa :)