27.06.2015






Sobotni wieczór...
W wakacyjnym nastroju płynie czas na tarasie otulonym deszczem i z chrapiącym
pod stołem psem. Kos wyśpiewuje swoją serenadę na pobliskim modrzewiu,
niebo przybrało piękną, stalową barwę a letni wietrzyk zwiedza chyba zupełnie inne okolice.
Błogi czas:)
Trochę szyję, trochę szydełkuję... obmyślam nowe dekoracje z nosem w internecie.




Lato to najlepsza pora na wszelkie ciasta z owocami. Poniżej placek z bezą i agrestem
oraz lekki biszkopt z truskawkami (przepis).






CIASTO

1 x Kasia
4 żółtka
3 szkl. mąki
2 łyżki (płaskie) cukru
2 łyżeczki proszku do piecz.
Wszystko połączyć . Z ciastem postępujemy podobnie jak ze „skubańcem”.

MASA BEZOWA

4 białka
1 szkl. cukru
Ubić białka na sztywno.
3/4 ciasta wykładamy na blachę (skubiemy), potem owoc, a następnie masę bezową 
i 1/4 ciasta.

Pieczemy w 180 st. 35-40 min.(na złoty kolor)

Pogodnego weekendu! PA!




09.06.2015

Moje bańkowe miasto


                                                                                                                   foto: T. Szwajkowski

Z dużym opóźnieniem piszę o tym dniu...
30 maja, Poznań, Stary Rynek - to już 5 edycja tej bańkowej zabawy.
Zasada jest prosta: zapominamy o metryce i wypuszczamy w świat mnóstwo kolorowych baniek:)))
Starówka w słońcu, dobra muzyka i świetny nastrój uczestników, to przepis na doskonałą
zabawę w samym sercu miasta. I ja (a właściwie my) też tam byłam i świetnie się bawiłam:)













A po imprezie koniecznie należy zajrzeć do jednej z wielu pobliskich kawiarenek, wypić małą
czarną i skosztować domowego ciasta. Przyznam, że długo studiowałam menu bo nie wiedziałam
na co się zdecydować. Zaszliśmy do SOHO bo bardzo lubimy ich kawę i ciacho... oczywiście.
Pozdrawiam, PA!

                     


                                                                                                                         źródło: internet

                                                                                         źródło: internet

08.05.2015

Dom bzem przystrojony...





... ukwiecony, przepełniony, wypachniony.
Tak jest co roku o tej porze. Przynoszę do domu całe naręcze bzu z ogrodu moich rodziców.
Jeszcze czekam na biały bo to późna odmiana. Gałęzie uginają się pod ciężarem kwiecia,
a sąsiedzi cieszą się z pachnącego podarunku... ja również:)))




I jeszcze moja ulubiona, urocza  sztuczna pelargonia z Ikea. Może w przyszłym tygodniu pojawi
się wreszcie prawdziwa. Nadszedł czas by wyruszyć na giełdę kwiatową, czas by wypełnić kwieciem nasz taras.
Miłego weekendu!