... gdy pada deszcz, zaszywam się w pracowni.
Przy dźwiękach mojej ulubionej Trójki ręce same pracują :)
Oboje z mężem najbardziej lubimy właśnie tę porę.
Nie dzwonią telefony, nie słychać dźwięków dnia, nawet Biszkopt leży obok nas zasłuchany -
zaczarowany głosem Ptaszyna Wróblewskiego i jego muzyką.
Szkoda, że audycja trwa tak krótko. To tylko "Trzy kwadranse jazzu".
Cały czas pilnie ćwiczę z szydełkiem, a nawet wymyślam własne wzory.
Czekam na nowe książki ze schematami, które - ku mojej radości - ukazały się również w Polsce.
Mam nadzieję, że w tym tygodniu dotrą do mnie. Mój szydełkowy apetyt ciągle rośnie.
Może spróbuję zrobić poduszkę albo torbę :) Marzy mi się też chusta, narzuta....
A tymczasem ozdobiłam już szydełkowymi kwiatami lampy oraz kosze.
Zrobiłam też, jakiś czas temu, chusteczniki.
Ice obiecywałam, że gdy skończę ten w pastelowych kolorach
(robiony na specjalne zamówienie), to wrzucę fotki.
Proszę bardzo oto one :)
Drugi chustecznik zupełnie w innym stylu.
Może zostawię go dla siebie, muszę się zastanowić.
Życzę miłego, słonecznego tygodnia! PA!
ZapiszZapisz