16.01.2011

Rodzinnie *

   
                                                      

Miniony czwartek nie wpisał się na moją listę ulubionych dni, ale o tym już wiecie. Nie poddałam się i dzisiaj znowu piekę placek z kruszonką. Oczywiście to był najmniejszy z obecnych problemów, które odbieram (ze szczerą pokorą) jako ważną część naszego życiowego doświadczenia i wiem, że każdy ma podobne "sytuacje". Tak więc...  koniec już tego tematu:)) Jeszcze raz dziękuję za ciepłe słowa:))
W piątek pojechaliśmy do stolicy w sprawach zawodowych.  Nie ominęła nas trasa, której nie lubimy - mam na myśli odcinek Stryków- stolica, do tego gęsta mgła i deszcz. Ale były również miłe aspekty  wyjazdu, rodzinne odwiedziny - wizyta u mojego wujostwa. Za każdym razem wita nas ciepły, serdeczny dom i jego kochani mieszkańcy. Miły początek weekendu i nagroda po trudnej trasie.
To rodzinne spotkanie zachęciło mnie do ozdobienia kuchennej tablicy starymi fotkami. Nie wszystkie się oczywiście pomieściły. Ważne miejsce, już od listopada, zajmuje własnoręcznie wykonany prezent od kuzynowej. To cudeńko cieszy moje oko przez cały dzień:) Agnieszko, pięknie dziękuję!!! 




Muszę jeszcze wspomnieć o krótkim postoju w miejscowości Sosnowiec koło Strykowa. Wiele razy chciałam tutaj zajrzeć i wreszcie trafiła się taka okazja. Dotychczas zachwycałam się fotkami  wspomnianego miejsca, które znalazłam Tutaj. Niestety, nie mam najnowszych zdjęć. Moja radość szybko minęła, bo w sklepie zmieniano ekspozycję. Zniknęły artykuły świąteczne, a przygotowywane były walentynkowe i wiosenne, choć póki co czekały w kartonach.  Paskudny pech!!!! Puste stoły i regały sklepowe:(((( Gdyby nasz wyjazd przesunął się o tydzień, mogłabym dostać zawrotu głowy z powodu tylu pokus naraz. A tak, moje zdrowie nie było zagrożone. Ale nie byłabym kobietą, gdybym wyszła  z pustymi rękami. Skorzystałam również z przeceny. Oto co udało mi się zdobyć, a córunia z chęcią uwieczniła na zdjęciach.
Rodzinnej niedzieli !:)












Zapomniałabym!!!! Drogie kobietki, zabieram się za dżem pomarańczowy. Zostanie mi sporo skórek, a nie mam przepisu na ich wykorzystanie. Chodzi o skórkę pomarańczową do ciast. Jeśli macie sprawdzony przepis, poratujcie. Może być u Was, u mnie albo mejlowo.
Dzięki :)))



                                                                          Tomaszowa




14 komentarzy:

  1. Bardzo fajna jest taka tablica ze starymi zdjęciami, niestety ja nie mam ich zbyt wiele a właściwie to mam dwa ktore już wyeksponowane są w ramkach :)
    muszę przyznać, że bardzo artystyczne zdjęcia wyszły Twojej córce, bardzo fajnie ujęła te motylki :)
    Pozdrawiam Cię Tomaszowo!

    OdpowiedzUsuń
  2. ojej, na takie zakupy to i ja z chęcią bym się wybrała...;-)))
    motylki cudo! a w tym roku maja być bardzo modne ;-)))
    pozdrawiam serdecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja córcia ma oko!Motylki śliczne i lampioniki też!!!A ramka ze starymi zdjęciami to prawdziwy skarb!!!Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna tablica:)!. Piękne motylki:) ale najpiękniejszy jest Wasz biszkoptowy pies:):):):) Słodziak do tarmoszenia, memłania, głaskania ...o matko jak ja bym go umemła:):):)
    Bardzo uroczo mieszkacie w Tomaszowej chatce - no i podziwiam kreatywność przy wyrobie ozdób świątecznych:)
    uściski z lasu, Asia

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, stare rodzinne zdjęcia, to dla mnie nieodzowny element wystroju :)) A do tego uwielbiam je oglądać, także cudze, w albumach i pudłach. Piękna tablica:)
    Powodzenia z ciachem. Ja dziś znów biszkopciłam. Właśnie się oblizuję :))
    Wujostwo ... lubię to słowo.Kojarzy mi się literacko z Nad Niemnem itp. A wujenka, stryj i inne - to dziś już prawie wyszło z użycia, szkoda.
    Czyli miła to była wyprawa? To ślicznie :)
    Miłego nowego tygodnia:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Co tam placek jak ma się w domku tyle fajnych rzeczy :) Fotki oglądam z przyjemnością :) Przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie sklepiki "po drodze" to prawdziwy test dla silnej woli. Ja go zawsze przegrywam :))) Wychodzę z jakimś drobiazgiem i jeszcze jednym i ...cała listą odłożonych na potem.
    Tablica z czarno-białymi fotografiami to piękna i klimatyczna dekoracja. Fajnie jest rzucić w ciągu dnia okiem na dalekich-bliskich. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dziękuję za odwiedziny i miły komentarz!
    Dodałam już Twojego bloga do moich ulubionych.
    Piękna tablica!!!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. O, to byłaś już bardzo blisko mnie:))ja znam to miejsce, ale wolę się tam nie pojawiać, bo chyba bym chora wyjechała:(
    Świetna tablica! i następnym razem to do zobaczenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Tablica cudna, zdjęcia piękne .
    Wielkie brawa dla twojej córy - motyle wyglądają rewelacyjnie:)
    Co do skórki pomarańczowej to - 6- 8 pomarańczy wrzucam do wrzątku , po kilku minutach wyciągam zalewam zimną wodą i szoruje szczoteczką z odrobiną płynu do naczyń ( podobno jedyny sprawdzony sposób na pozbycie sie pestycydów ).
    I dopiero obieram pomarańcze, skórkę wrzucam do zimnej wody i zostawiam na noc.
    Na drugi dzień wodę odlewam, zalewam ponownie i doprowadzam do wrzenia.
    Wode odlewam i teraz właściwy przepis - 1,20 - 1,30 kg cukru , 1 litr wody .
    Do wody dosypujemy połowę cukru , gdy powstanie syrop zalewamy nim pokrojoną skórkę i doprowadzamy do wrzenia.
    Odstawiamy do dnia następnego.
    Następnego dnia dodajemy resztę cukru , mieszamy aż do rozpuszczenia, doprowadzamy do wrzenia.
    Gotujemy na małym ogniu około 0,5 godziny żeby woda odparowała.
    Skórkę przekładamy do słoiczków i zalewamy wrzącym syropem.
    Smacznego :))
    Spotkałam sie z przepisem, że czynność dosypywania cukru rozkłada się na 4 dni, ale tak nie robiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O, tak. Najlepiej smażyć kilka dni, aby skórka pomarańczowa nasyciła się cukrem do szklistości, zagotować i odstawić, i tak powtarzać, w ten sposób nie przypali się. Serdecznie pozdrawiam Maria z Pogórza Przemyskiego

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie, że wpadłyście do mnie na krótkie pogaduszki:)
    Dziękuję również za przepisy i dobre rady, które wykorzystam.

    PA!
    Tomaszowa

    OdpowiedzUsuń
  13. wprawdzie dziś stawia się często na przepisy szybkie (też lubię, gdy w tytule przepisu dźwięczy "błyskawiczne", ale ja, jeśli chodzi o cytrusy, przestrzegam starej zasady - przed użyciem nakłuwam cytrusy gęsto igłą i moczę w wodzie 8-10 dni, codziennie oczywiście zmieniając wodę. Dopiero potem "przetwarzam, choć częściej robię konfitury niż dżem.
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  14. Motylki zawsze mnie zachwycają, a Twoje są śliczne!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny, poświęcony czas i ciepłe słowo.
Tomaszowa :)